piątek, 18 października 2019

Tura 15 cz. 1

1. Rodzina ŹDZIEBEŁKO | Tura XV (15)

Lilia chce ostatnio poprawić stosunki z bratem (chociaż nadal mieli dobre to chciała, żeby mieli lepsze.) dlatego zaprosiła całą jego rodzinę - żonę Michalinę oraz synka Maurycego. Niestety ktoś musiał zostać w domu, żeby się opiekować Mileną. Padło na Macieja więc przyszła Michalina, Maurycy oraz ich zwierzęta, Izaaka oraz Larę. Po słynnej sałatce Lilii podarowała Michalinie bakłażansy. Słyszała, że to są dobre na wbijanie różnych punktów umiejętności. Wieczorem cała czwórka wróciła do domu.

Seyl i Cicha nareszcie zaczęli się ze sobą dogadywać. Może się uda coś więcej?

Lilia bardzo długo się zastanawiała, czy nie wybudować sklepu? Gospodarstwo było duże, znalazłoby się miejsce. A towarem byłoby... wszystkie owoce i warzywa, które byłoby zbierane w gospodarstwie.
Zanim bliźniaki przyjechały ze szkoły, sklep już stał wraz z meblami (oraz późniejszymi przeróbkami). Kiedy już było wszystko gotowe mogła otworzyć przedsiębiorstwo.

Następnego dnia pani simorośl otworzyła pierwszy raz sklep. Pierwszą klientką była Balbina Mazur.




2. Rodzina Fiołek | Tura XV (15)

Z samego rana Tytania miała urodziny. Będzie nastoletnią kosmitką o pragnieniu zdobywania wiedzy! Zanim ruszyła jednak do szkoły wygrzebała gdzieś stare ubrania swojej ciotki Michaliny (których w sumie i tak nie używała).



3. Rodzina Antonim | Tura XV (15)

Wieczorem usłyszała dzwonek do drzwi. Zaciekawiona zeszła na dół, lecz nikogo nie było. Chciała właśnie zamknąć drzwi, kiedy usłyszała płacz dziecka. Skąd pochodził? Spojrzała w dół. Przed jej stopami leżało dziecko. Zmarznięte i głodne. Zabrała je do środka i nakarmiła. Wytrzasnęła gdzieś mały materac z zabawkami, ale rano będzie musiała pojechać do sklepu po meble... Właściwie ona tak myśli i myśli, ale nie wiadomo skąd się wzięło te dziecko! Będzie musiała dać ogłoszenie do internetu i powiedzieć rano Piotrkowi.

Rano wstała wcześniej. Martwiła się o malutką. Zaraz jak się ubrała wstawiła ogłoszenie o jej znalezieniu. Może jakaś jej rodzina poszukuje? Kiedy miała zamiar poprosić Rogusa o śniadanie właśnie wstał Piotrek. Zobaczył na podłodze dziecko. Obce dziecko... Może mu się śniło... Ale nie, Ela mu opowiedziała całą historię. Skomentował tylko " Ja poszedłem spać, a tu takie rzeczy się działy. " Kiedy miała zapytać czy dziecko może zostać (dopóki nie odnajdzie rodziców) Piotrek poszedł do łazienki. Mogła wtedy zobaczyć co z malutką. Musiała nadać jej imię, żeby mogła się do niej jakoś zwracać. Pomyślała nad Laurą. Niestety musiała zostawić Piotrka, Rogusa i Laurę w domu. Musiała jechać do pracy. W trakcie śniadaniu myślał o malutkiej. Szkoda jej było. Przekazał Rogusowi, żeby powiedział Eli, że dopóki nie znajdzie jej się rodzina może zostać.

Minął rok.
Piotrek wraz z Elą uznali, że zaadoptują malutką. Przez cały rok nikt się nie odezwał, na policji także nie było żadnych ogłoszeń o zaginięciu. Nazwali ją Eleonora Antonim. W między czasie dom się lekko powiększył co Klara nawet nie pomyślała, żeby to zrobić z dwójką dzieci. Mała dostała własny pokój z różowym motywem mebli. Pora na zdmuchnięcie świeczek! Eleonora miała takie fajne malutkie usta... jak Piotrek. Jednak musiała jechać do pracy. Chłopak zaopiekował się nią, przy okazji ucząc ją chodzenia. Kiedy Ela wróciłą z pracy próbowała ją nauczyć mówić i korzystać z nocniczka.