10. Rodzina PRZYPADEK| Tura XIII
Państwo młodzi wrócili do domu (i do teściowej). Zasiedli razem do stołu i zaczęli opowiadać jak to było cudownie na wakacjach. Jednak byli na tyle zmęczeni podróżą, że poszli do własnej sypialni.
Rano Łucja miała poranne mdłości. Może też się czym zatruła? Tak sobie wmawiała, ale nie latała aż tak często jak Czarek. Może takie lekkie zatrucie? Odpoczęli na miesiącu miodowym więc trzeba było ruszać do pracy. Szkoda, było tak fajnie. Łucja zrobiła test ciążowy, gdyż ją to mocno niepokoiło. Okazało się, że jest w ciąży. Nieee! Ona nie chciała być mamą! Czarek był fajnym chłopakiem, cudownym kochankiem, ale żeby zakładać rodzinę?! Za wcześnie... Jeszcze była w połowie drogi na szczyt kariery. Teraz dzieciak wszystko zepsuje. Musiała się komuś wygadać. Wiedziała kim jest ojciec dziecka, ale do głowy przyszedł jej pomysł, żeby zadzwonić do Jarka, do teścia. Na początku rozmawiała z nim o usunięciu, ale przekonywał ją, że to głupi pomysł (mówi to osoba, która zostawiła samotną matkę z synem). Pojechała do pracy, żeby zająć czymś innym głowę. Wróciła do domu jak wszyscy spali.
Łucja nie mogła zasnąć więc wstała nad ranem. Okazało się, że Czarek również wstał (wcześniej od niej), żeby przyszykować śniadanie dla ich dwójki. To właśnie przy stole dowiedział się, że zostanie ojcem. Był przeszczęśliwy! Po jedzeniu szybko poleciał do komputera, żeby poszukać mebli dla dziecka! Jak zobaczył śliczne łóżeczka od razu zamówił. Nie mógł się doczekać składania, ale musiał jechać do pracy. Jako komendant policji nie mógł się spóźnić. Nikt nie wiedział, że tego dnia karta pracy pozwoli mu awansować na Superbohatera! Dzięki temu dostał platynową aspirację do końca swojego życia. Akurat o dwunastej przyjechały meble, które poszedł składać. Czarek był taki przeszczęśliwy! Łucja chciała się położyć, ale poczuła skurcze. Nikt nie przewidział, że na świat przyjdą bliźniaki, a raczej
bliźniaczki. Blondwłosa dziewczynka o zielonych oczach oraz brązowowłosa dziewczynka o brązowych oczach. Blondynkę nazwali
Kaja, a brunetce nadali imię
Felicja. Wieczorem zasiedli z przyjacielem Czarka, Cyprianem do kolacji.
Następnego dnia bliźniaczki miały urodziły. Po zdmuchnięciu świeczek młode musiały się trochę przespać. Miały ciężką noc. Po powrocie Czarka z pracy zaczęła się nauka - Łucja nauczyła Felicje mówić, a Czarek chodzić Kaje.
11. Rodzina BĄBEL | Tura XII
Na samym wstępie napisze, że rodzina numer 11 Bąbel oraz rodzina numer 13 - Bąble została ze sobą połączona. Specjalnie dla nich powstał wielki, starczy dom. Dwie rodziny musiały sprzedać własne domy, żeby w nim zamieszkać ( żeby nikt nie poczuł się urażony).
Jakub dziwnie się czuł pośród starszych. Niedawno jego mama miała urodziny, wujek, tata, a wiedział, że oni byli najstarsi z rodzeństwa Bąbel. Nie znał niestety babci ani dziadka. Każdy w tym nowym domu miał sypialnie - Eliza z Radkiem, Arek z Adelajdą, ciocia Dorota.. No i został Wujek Janek, z którym... ech... musiał dzielić pokój bo Julia Peszek nie wiedziała jak zagospodarować piąty pokój. I tak nie miał długo tutaj pobyć. Może pójdzie do kuzyna Aarona? Albo do siostry? Siostra odpada. Właśnie została matką bliźniaczek, a na dodatek teściowa. A propo wujka Janka, poszedł zamówić lokaja, żeby przychodził, gotował, sprzątał, pilnował ogródka, a Elizie marzyło się pójść na emeryturę. Będzie codziennie zarabiała 839$. To nic. Mieli oszczędności i to całkiem spore żeby się przejmowała takimi drobnymi pieniążkami. Widziała, że pani architekt stworzyła im szklarnie. Może będzie się opiekować roślinami? (Jak dwie inne rodziny). Adelajda przygotowała dla całej rodziny śniadanie. Jakuba niestety już nie było - pojechał do pracy. Po jedzeniu Eliza poszła nawozić ziemie na uprawy. Umiała jedynie posadzić pomidory i tak zrobiła.
Bardzo trudno jest opisać każdą osobę, która zajmuje się sobą - pracują (prócz Elizy), rozmawiają, gotują posiłki, chodzą do łazienki i tym podobne. Na razie tylko trzy osoby zapragnęły mieć zwierzaka, pomimo, że Dagmara ze starego domu zabrała rzeczy dla kota. Kobieta długo się nie zastanawiała. Chwyciła za telefon i zadzwoniła do schroniska. Zakupiła najdroższego kota - samiczkę (rasową?). Nazwała ją Emira. Koszt czworonoga wynosił około 2 tys. to nic dla tej rodziny, jak w funduszach siedziało około 85 tys, a całe mieszkanie kosztowało 200 tys. Dzięki kartom pracy ich dochód się podwyższył o kolejne 80 tys (2 x 40 tys). Radosław awansował na burmistrza i zaraz po tym poszedł na emeryturę, żeby dalszą "karierę" przejął jego syn - Jakub. Na następny dzień rano to Janek zadzwonił do swojej pracy i poinformował, że także idzie na emeryturę.
Radek długo nie pożył na emeryturze. Wieczorem pożegnał się ze światem żywych.