czwartek, 26 września 2019

Tura 4 Cz. 2

wpis z 01.08.2019;
4. Rodzina FATUM | Tura IV

Na początku wyjaśnienie: Piszę historię rodziny w momencie grania. Niestety nie wiem co się stało dnia poprzedniego, ale nie mam "zapisu" historii w notatniku. Także będzie krótka notka.

Rozalia była coraz wyżej na szczeblu kariery. Była na 5 lub na 6 poziomie. Zdarzało im na jedzenie, były opłacane rachunki. Jednak matka czuła, że coś brakowało (Chłopa również). Chciała spełnić każde marzenie dzieci więc w wolnej chwili kopała w ogródku. Aż wykopała skarb~! Tak, 5 tysięcy byli do przodu. Mogli wybudować małe pomieszczenie, gdzie Julka będzie mogła walić w perkusję.

Jednak długo jej nie było dane grać. Rozalia, żeby spełnić cel życiowy, musiała spakować Julkę na studia.



5. Rodzina BĄBEL | Tura IV

Wszyscy byli grubi. Dosłownie. Każdy emeryt, każde dziecko, każdy nastolatek. Trzeba było coś zrobić. Z pokoju najmłodszych bliźniaków, gdzie byli w czasie bycia małym dzieckiem zrobili małą siłownię.

Arek wbijając punkt Fitnessu odblokował możliwość joggingu. Zabrał całe swoje rodzeństwo na bieganie. Niestety idąc do łazienki się ogarnąć dostał udaru cieplarnego.

Wieczorem obchodzili dzień urodzin Dobrusi, a także pakowali średnie bliźniaki na studia.



6. Rodzina BAJKA | Tura IV

Sklep tracił niż zyskiwał. Artur powiedział babci, że to głupi pomysł, ale upierała się, że to marzenie dziadka Ludomira, a przy okazji zarobią. Taa... zarobią. Trzeba było płacić z własnej kieszeni, a emerytury nie mieli. Przykro mi, Różo Wielkolud, że straciłaś pracę, ale trzeba ciąć koszta. Gdyby jeszcze Ludomir nie proponował co trzeciemu klientowi rabatu...

Wreszcie Artur stał się dorosły! Mógł wreszcie pójść do normalnej pracy, zarabiać normalne pieniądze i pomóc dziadkom w utrzymaniu sklepu.

Ludomir i Stasia wiedzieli, że zbliżają się ich dni, dlatego przekonali młodego muzyka, żeby oświadczył się tej swojej dziewczynie. A także chcieli jeszcze potańczyć na weselu.



7. Rodzina NIEZGUŁA | Tura IV

Robert i Zuzia starali się nauczyć wszystkiego Wandę co mogli - chodzenia, mówienia i korzystania z nocnika. Niestety młoda miała swój charakterek, swój rozumek i zamiast butelki wolała psią karmę! Przynajmniej obydwoje się lubią wiec Misi to nie przeszkadzało.

Roboty od Wojtka oszalały! Czyściarka wywalała z siebie śmieci (właściwie to gdzie ona je trzyma?), a podlewarka... Była wszędzie woda, a potem chwasty... ygh... Zuzia musiała ponaprawiać, gdyż Robert nie miał żadnego punktu techniki. Niestety dziewczyna bywała tak zmęczona, że nie nadążała z naprawą przez co podlewarka co jakiś czas się włączała.

Na dodatek każdy był tak mniej więcej w połowi schludni, a co robili? Nie sprzątali. Bo po co?

Dopiero co zostały naprawione roboty. Właśnie, dopiero. Znowu się zepsuły. WOJTEK! Co za gówna nam dałeś!
>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz