7. Rodzina Stupajka | Tura XV
W trakcie przygotowania naleśników flamberowanych Wanda zaczęła się palić w momencie, kiedy miał być słynny pokaz podpalenia potrawy. Na całe szczęście straż przyjechała w najodpowiedniejszym momencie i zgasiła dziewczynę. Uff... Nic poważnego się nie stało tylko była zmęczona wydarzeniem. Musiała zregenerować siły na jutro. Przecież miały być urodziny jej jedynej córeczki, Weroniki.
Kiedy słońce dawało poranne światło Waldek przyprowadził ją do tortu, a zaraz po tym Weronika poleciała na autobus szkolny, żeby zdążyć na pierwszy dzień.
Wanda chciała, żeby Weronika wychowywała się z rodzeństwem, ale nie aż takim młodszym jak jest pomiędzy nią a Filipem. Ale to może później...
Każdy ze starszych członków czegoś nauczył dziewczynkę - Wanda korzystania z nocnika, Robert chodzenia, Waldemar mówienia, a teraz Zuzia mogła się popisać i nauczyć młodą odrabiać lekcje. Rodzice za to mogli postarać się o drugie bobo.
Z samego rana każdy zasiadł do stołu, żeby zjeść wspólne śniadanie oraz porozmawiać o szkole, o pracy, o przyszłości. Jednak nikt nie wiedział o planach młodszych rodziców, ale po południu trzeba było powiedzieć. Powoli było widać brzuszek. Przygotowała więc swoje słynne hamburgery, ale kiedy chciała już wyciągnąć składniki usłyszała dzwonek do drzwi. To była Michalina Ździebełko ze swoim mężem, Maciejem. Maciejem, który był jej dawnym partnerem i niedawno rozpoczęli romans, który i tak powoli się wygasał. Ciekawe co chciała Michalina tutaj... Nie cierpiała ją, ale starała się skupić na hamburgerach. Za niedługo przyjedzie ze szkoły Filip, a później Weronika. Brat przyprowadził kolejną dziewczynę. Będzie pełen dom! Rodzina ucieszyła się z niesamowitej nowiny! A Weronika... będzie starszą siostrą!
8. Rodzina Cymbergaj | Tury zakończone
9. Rodzina Studenciaki | Tury zakończone
10. Rodzina Przypadek | Tura XI
Czarek przy śniadaniu chciał na poważnie porozmawiać z matką. Chciał, żeby do nich przeprowadziła się Łucja, jego narzeczona. Na początku podchodziła do tego sceptycznie, ale w miarę ją lubiła. Na dodatek już byli narzeczeństwem, wcześniej czy później zamieszkaliby ze sobą a tak to mogłaby mieć ich na oku. Była za.
Wieczorem kiedy wszyscy przyjechali z pracy, Amelia mogła zdmuchnąć świeczki. Była już 60-letnią staruszką. Jak to poleciało... A niedawno urodziła młodego, niedawno był w szkole, a teraz wrócił ze studiów i będzie chciał zakładać własną rodzinę. Miała nadzieje, że za niedługo zostanie babcią. A może i prababcią?
W sobotę Czarek zaprosił Łucję. Miał dla niej propozycje nie do odrzucenia (a może i do odrzucenia?). Niestety okazało się, że była w pracy. Musiał więc czekać. W wolnym czasie przygotował ciasto, ale za długo przytrzymał w piecu bądź za dużą temperaturę dał,gdyż je spalił. O godzinie 15 nareszcie Łucja wróciła z pracy i mógł ją zaprosić na randkę we własnym domu. Przez chwilę porozmawiali po czym poczęstował ją ciastem. Oby jej smakowało. Niestety każdy kęs musiała zmusić. Czarek się odważył i zaproponował wprowadzkę. Zgodziła się! Poszli więc świętować w uroczej sypialni chłopaka. Rano mieli swoje pierwsze rodzinne śniadanie.
Dla trzech osób mieszkanie było już odrobinę ciasne. Łucja chciała gdzieś trenować swój balet, ale nigdzie nie mogła postawić podpórki, a co dopiero sprzęt do ćwiczeń dla Czarka. Przecież on nie będzie cał czas na roweru mamy trenował. A jeśli pojawi się dziecko? Łucja nie miała zamiaru być matką, a Czarek chciał być ojcem. Łucja chciała się przeprowadzić do większego domu jedynie z Czarkiem, a chłopak chciał zabrać ze sobą matkę. Mieli już powoli skorzytanie między nimi, ale mimo wszystko wykupił dla nich miesiąc miodowy na Wyspach Tikki.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz