piątek, 15 listopada 2019

Tura 16 - STUDIA Cz. 1

Klarze Bąbel nareszcie spełniły się marzenia, żeby wyjechać na studia! Przez te kilkanaście lat pracowała, żeby mieć dwa stypendia, żeby móc poznać życie w akademiku! Zaraz po przyjeźdzcie pozwoliła sobie na mały remont pokoju i postawienie swoich narzędzi pracy - sztalugi. Tak dziwnie będzie spać w jednym pokoju sama bez siostry. Następna rzecz było znalezienie kierunku. Bycie na sztuce to było to! Zaczynała zajęcia o godzinie 14 więc mogła pojść do centrum, żeby poznać nowych ludzi, no i kupić lepsze ubrania. Zanim się zdecydowała kupić musiała poprzymierzać, patrząc na ceny. Miała tylko 200 simoleonów i tyle przeznaczyła na jedną sukienkę. Do tego odrzuciła swoją czarną wstążkę rozpuszczając włosy. Dzięki lustru zauważyła przystojnego blondwłosego chłopaka. Przypomniała sobie jak mama opowiadała jak poznała tatę, właśnie na studiach, posiadając trzy kreski chemii. A z Herbertem Wielkoludem... on sprawiał, że Klara miała motylki w brzuchu, a serce waliło jej jak młot. Poprosiła go o numer i musiała iść na wykłady. A potem do domu. Uff... to był męczący dzień, ale miała wystarczająco siły, żeby coś namalować.

Zanim Klara się obejrzała musiała już iść na egzamin końcowy pierwszej połówki pierwszego semestru. Dostała czwórkę. Dobra ocena, nie za wysoka, nie za niska. Kiedy miała chwilę malowała jakieś obrazy z motywem Dragon Ball. Miała nadzieje kiedyś je sprzedawać w swojej galerii.

Wieczorem po wykładach udała się do klubu studenckiego. Może kogoś tam fajnego pozna oprócz Herberta? Nie na nim konczy się świat. Zamówiła w barze mieszanego drinka na odwagę. Potem ruszyła na "podbój" znajomych. Adela, Honorata, Tobiasz, Piotr. Prawie sami rudzi simowie. Nigdy nie spotkała w Kaczym Sadzie rudą osobę oprócz Zuzi Stupajki. Spojrzała na zegarek. Miała dwie godziny do egzaminu końcowego semestru. Było tutaj tak fajnie, że z tej parceli poszła. Ponowna czwórka ją zadowolała. Dzięki temu, że trochę zagrała na gitarze zarobiła pieniążki (+ dalsze stypendia z ocen).

Trzeci egzamin czyli pierwszy w drugim semestrze zdała na 4-. Troszeczkę gorzej, bardzo odrobinkę, ale musi się z tym pilnować. Kolejne 600$ do kieszeni. Kiedy namalowała kolejny z rzędu malowidło postanowiła zasiąść do pracy semestralnej. Cztery godziny starczyły na to. Mogła więc zadzwonić do Herberta i go zaprosić do akademika. Spojrzenie w oczy sprawiły, że całował ją po ręku a raczej po kurtce. Zimnej jak nie powiem co, ale to zrobił. Zima była sroga aż jej się trzęsły ręce. Kiedy Herbert poprosił ją, żeby dała ogrzać ta go uderzyła w dłoń. Zaczęli się bawić w łapki. Rozmowa musiała się szybko skończyć. Czwarty egzamin na nią czekał. Pełna czwórka była super! Teraz tylko czekała aż przyjedzie jej siostra na studia.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz