Po zarejestrowaniu się w hotelu para młoda ruszyła do swojego pokoju. Wystarczyło, że zobaczyli łóżko, żeby nabrała ich ochota na małe-co-nieco. Po zakończonej rundcie Czarek spojrzał przez okno. Zauważył, że pada. Super... Miał nadzieje, że się zmieni pogoda. Nie chcieli cały czas siedzieć w pokoju hotelowym. Musiał zadzwonić przez telefon do obsługi, żeby zamówić jedzenie. Łucja była zadowolona, choć w głębi duszy czuła, że nie pociągnie długo w małżeństwie. Zjedli, obejrzeli film i dopiero jak się ściemniło, przestało padać. Niestety, nie chcieli wieczorem ruszać na targ więc usnęli, żeby w sam świt pojechać zwiedzać wyspę Twikki.
Ruszyli najpierw do wioski Owocowo. Śmieszna nazwa. Łucja spodziewała się coś lepszego niż tylko targ z owocami egzotycznymi. Przynajmniej było stoisko z jedzeniem. Ale najpierw musieli "oficjalnie" uznać wypad jako randkę. Po egzotycznym śniadaniu ruszyli dalej. " Molo na plaży Twikki " brzmiał interesująco. Było stoisko z ubraniami więc Łucja szybko pobiegła, żeby coś kupić, a Czarek na spokojnie poszedł kupić jakieś pamiątki. Przymierzalnia było ciekawym miejscem na zaspokojenie swoich erotycznych potrzeb. Po małych przygodach ruszyli na plażę, która była zaraz za sklepem. Czarek ulepił zamek z piasku, a Łucja postanowiła się opalać. Długo jednak nie leżała, gdyż uwagę przykuł jej tancerz ognia. Był taki przystojny. Czarek poczuł się zazdrosny dlatego postanowił się tego tańca nauczyć. Łucja w nagrodę za naukę zabawiła się z mężem w hamaku. Te małżeństwo nie było takie złe... Było już późno więc wrócili do hotelu.
Rano jak się wyspali pojechali na pierwsze dwie wycieczki - najpierw " łódź ze szklanym dnem ". Mając problemy z dziurawą łodzią wszyscy zakleili ją gumą do życia, niestety ławica szprotek wyjadły co spowodowało, że wszyscy wrócili w paskudnym humorze. Oby para młoda miała jeszcze siły na drugą wycieczke. Komfort im na to nie pozwalał. Po południu się udało. " Przelot helikopterem" brzmiał cudownie. Niestety głupia pszczoła zniszczyła to wszystko. Cały rój wleciał, żeby się zemścić. Ech... W ostatni dzień mają pecha. Oby w miejscowej restauracji potrawy nie były zatrute. Niestety Czarek wykrakał. Na sam koniec się zatruł czymś. Czarek ich wymeldowywał, kiedy Łucja zmieniła fryzurę.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz