poniedziałek, 23 września 2019

Tura 1. Cz. 1


1. Rodzina ŹDZIEBEŁKO | Tura 1
Na początku rodzina wydawała się dosyć nudna. Pani Petunia oraz Pan Hiacynt. Co miałam z nimi zrobić? On pracuje, ona nie. Jednak gdy się rozejrzałam po chałupce zauważyłam grządki oraz Krowo-Kwiata, któremu nadałam imię Maniek. Maniek został nakarmiony dużym kawałem mięsa, który przyjął bardzo ochoczo. Może nie będzie taki groźny jak się wydaje?

Kiedy Hiacynt szukał zajęcia, Petunia wzięła się za ogródek w domu. Dosyć nietypowo, ale czemu nie? Najpierw ponawoziła, a po tym posadziła trochę pomidorsów, bakłażansów, ogóreksów i tym podobne.

Po południu sąsiedzi przywitali rodzinę Ździebełko w Kaczym Sadzie. Hiacynt jako głowa rodziny przywitał się z nimi, widząc jak jego żona nadal ciężko pracuje w ogródku. Ciekawe kiedy skończy, ale wydaje się być szczęśliwa. Od razu było widać, że pan sąsiad Robert pracował w policji, a Zuzia... no cóż... przynajmniej była wesoła i... niezdarna.

Hiacynt zaprosił Roberta na partyjkę szachów, a w tym czasie Petunia mogła przygotować dla sąsiadów (i dla męża) obiad. Nie przeszkadzało jej bycie kurą domową, chociaż czasami przewinęło jej się pragnienie pójścia do pracy...

Dni mijały dosyć spokojnie. Petunia codziennie zajmowała się Mańkiem, żeby nikomu nie przyszło do głowy zjeść "jego" ciastko, gotowała dla męża, w wolnej chwili pieliła ogródek. Zdarzyło jej się łapać owady, chociaż zazwyczaj była ganiana przez pszczoły. Raz miała tak dużo energii, że przekonała Hiacynta po pracy na rzucanie się balonami z wodą. Fajnie byłoby tak się pobawić z latoroślą. Pytanie, czy Hiacynt również tak bardzo chce dziecka jak ona? A jeśli tak, simorośl czy człowiek?

Hiacynt chcąc być jeszcze bardziej ekologiczną rodziną zbudował na dachu panele słoneczne.

2. Rodzina FIOŁEK | Tura 1

Porwany przez kosmitów Rufus nie wiedział co go będzie czekało. Z dnia na dzień jego stan się pogarszał, a brzuch zrobił się nagle większy. Czy.. Czy on jest w ciąży z kosmitą? Słyszał, że to możliwe. Jednak postanowił na razie schować swój brzuch w trochę przydużych ubraniach. Zuzia, Robert i pani z rodziny Fatum przyszli zobaczyć co u starego kolegi.

Rufus zaczynał mieć niezłe zachcianki ciążowe. Postanowił na obiad zjeść kanapki z szynką... Czemu nie? Robert, mając sokole oko, zauważył krzesełko dla dzieci. Czy Rufus zostanie ojcem? Kim była jego wybranka?

Nocne podjadanie weszło Rufusowi w nawyk. Nie wiedział, że taki mały kosmita... płód... czy co to miał w brzuchu tak dużo jadło. Musiał dzień i noc, przerywając prysznic czy spanie jeść, jeść i jeść.

Nie mogąc już ukrywać tajemnicy, które coraz bardziej rozrastało w jego brzuchu musiał wreszcie komuś powiedzieć. Ksenia wydawała się być osobą, która dotrzyma tajemnicy. W nocy narodził się Xavery, małe kosmiciątko. Urocze z czarnymi oczkami, zieloną skórą. Był taki słodki, ale jednak to co potrafił z siebie wydostać dolną drogą... Nikomu tego nie życzył.

Chcąc się pochwalić żyjątkiem, Rufus zaprosił Ksenię do siebie. Po chwilowej rozmowie na zewnątrz dziewczyna nagle go pocałowała w usta, a potem zaczęła przepraszać. Młody tatuś uznał to za niewinny przyjacielski (yhym) buziaczek więc w ramach uspokojenia atmosfery przyszykował spaghetti. Nie wiedział, że takimi gestami pokazuje czterookiej dziewczynie, że może coś dla niej znaczyć... Czyżby?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz